01 Lut Narkotyki na Zielonym Wzgórzu

Podziel się, szerz miłość i piękno :*

Trudno uwierzyć, ale to prawda. Ania zapewne byłaby w szoku, gdyby dowiedziała się, że na jej ukochanej Wyspie Księcia Edwarda trzeba wspomagać się różnymi specyfikami, żeby osiągnąć szczęście (za to Diana być może nie wzgardziłaby takim rodzajem poczęstunku). Wszystkich fanów powieści Lucy Mound Montgomery uspokajam – Aleja Zakochanych, Jezioro Lśniących Wód i Avonle są na swoim miejscu, choć w rzeczywistości wyglądają nieco inaczej niż w książce. Skąd to wiem? Jestem po lekturze reportażu Katarzyny Wężyk „Kanada. Ulubiony kraj świata” i przyznam się Wam szczerze, że moja wiedza o drugim co do wielkości kraju na świecie była imponująco… uboga.

12 tysięcy kilometrów, 5 stref czasowych, 14 reportaży, z których dowiadujemy się, że Kanada to nie tylko syrop klonowy, hokej i Ryan Gosling. To także kraj rygorystycznych rezerwatów dla rdzennych mieszkańców, zbrodni popełnianych na autochtonkach i uprzejmości mającej znamiona rasizmu. I oczywiście kraj najprzystojniejszego premiera, który uwielbia wzbudzać zainteresowanie swoimi skarpetkami. Od historii o Justinie Trudeau o „twarzy księcia Eryka z <Małej Syrenki>” rozpoczyna swą opowieść Katarzyna Wężyk, według której Trudeau jest feministyczną, ekologiczną, progresywną, LGTB – ogólnie lewacką, jak to się teraz mówi – fantazją na temat polityka. Czyli jednym słowem – nie istnieje. Nie istnieje zatem także państwo, które reprezentuje. Co zatem można znaleźć w Kanadzie?

12 tysięcy kilometrów pokonanych przez autorkę reportażu

Na przykład musical „Ania i Gilbert”, na który podrzuci Was stopem przemiła Kanadyjka Krissy i przy okazji opowie, jak to na Zielonym Wzgórzu handluje się opiatami. W tym samym czasie poznacie także historię powstania Kanady i jej potencjalnych nazw: Borealia, Hochelaga, Norland, Superior i wiele, wiele innych równie dziwacznych. Khaled Taleb Alzoubi opowie Wam o szansie na nowe życie, które otrzymał w ramach programu Lifeline Syria. Gieronimo Henry z rezerwatu Sześciu Plemion w Ontario natomiast, o tym, jak „wyciągano Indianina z Indianina”:

Cel – „ucywilizowanie dzikusa” – był ambitny, fundusze już niekoniecznie. Szkołom chronicznie brakowało pieniędzy, co sprawiało, że dzieci chodziły głodne. Owsianka na śniadanie, na obiad cienka zupa, mięso rzadko lub wcale, na kolację chleb ze słoniną lub fasola (…). Musieliśmy jeść wszystko, nawet jeśli nam nie smakowało. Wielokrotnie wiedziałem, jak uczniowie wymiotowali, a potem zmuszano ich do jedzenia własnych wymiotów.

Szkoły z internatem dla Pierwszych Narodów zarządzane były głównie przez  duchownych, którzy w ramach kar dopuszczali się bicia, molestowania i gwałcenia swoich podopiecznych. Aż trudno uwierzyć, że istniały one jeszcze w latach 70. poprzedniego wieku. Ostatnia szkoła przestała istnieć w 1996 roku (!). Rozmowa autorki z Gieronimo zdecydowanie najbardziej zapadła mi w pamięć. Po niej następują kolejne, niektóre równie wstrząsające. Ale o nich nie będę już wspominać – sami się z nimi zapoznajcie.

 

Na koniec jeszcze krótko o nieco przewrotnym tytule reportażu. Kanada z pewnością jest ulubionym krajem świata, dla tych którzy… w niej nie mieszkają lub nie znają jej historii. Dobry PR zrobił swoje. Liść klonowy okazał się na tyle duży, że przykrył i Autostradę Łez, i piaski smołowe. Dlatego warto przeczytać reportaż Katarzyny Wężyk. Żeby mieć świadomość, co jeszcze ów liść schował przed światem.

 

 

 

Za możliwość recenzji dziękuję Wydawnictwu Agora.

No Comments

Post A Comment