02 Mar România mea frumoasă: rumuńskie mity narodowe #1

Podziel się, szerz miłość i piękno :*

Jakiś czas temu zadałam Wam na swoim fanpage’u pytanie, które siedziało we mnie od bardzo dawna: czy życzylibyście sobie serię artykułów poświęconych rumuńskiej historii, kulturze, mentalności. Liczba pozytywnych komentarzy bardzo mnie zaskoczyła. Zaczęłam także mieć zastanawiać się, czy zaspokoję Waszą ciekawość, czy to, co napiszę zainteresuje Was na tyle, że sięgniecie po kolejnego Ciorana, po pierwszego Ionesco, zaczniecie szukać w księgarniach książek Noiki lub Liicenau. Mam nadzieję, że seria artykułów o Rumunii będzie okazją do dyskusji wokół tego cudownego kraju. Że wszyscy będziemy się od siebie uczyć.

Dziś chcialabym Wam przybliżyć nieco historię powstania Rumunii, a właściwie mit o jej dacko-rzymskim pochodzeniu. Czy na pewno chodzi o jeden mit, czy możemy mówić o przenikaniu, a nawet walce dwóch mitów w podświadomości Rumunów? Wszyscy wiemy, że mity założycielskie  odgrywają ważną rolę w budowaniu tożsamości narodowej państwa. Dzięki nim powstaje wspólnota ludzi, których łączy już nie tylko język oraz miejsce urodzenia, ale także wspólni przodkowie, historia i tradycja.

Dzieje Rumunii wiążą się z nieustannym poszukiwaniem przez jej mieszkańców własnej tożsamości i miejsca na Starym Kontynencie. Poszukiwaniem niezwykle trudnym, ponieważ Rumunia pojawiła się jako państwo na mapie Europy dopiero w 1877 roku. W XIX wieku, właśnie z związku z ogłoszeniem niepodległości, wzmogły się tendencje do mitologizacji pochodzenia Rumunów, którzy w konsekwencji stali się zromanizowanymi Dakami, chociaż najpierw byli Rzymianami czystej krwi, następnie półkrwi Rzymianami, a jeszcze później Dako-Rzymianami.

Tropaeum Traiani, Adamclisi.

Dacja – antyczna kraina odpowiadająca terytorium dzisiejszej Rumunii. W kronikach zaistniała około VI/V wieku p.n.e. Ani początki historii Dacji, ani nawet dzieje Burebisty, najsłynniejszego króla plemienia, de facto założyciela najpotężniejszego i najobszerniejszego państwa dackiego, nie interesowały Rumunów najbardziej. Dla nich historia właściwa Rumunii zaczyna się w 101 roku. Wówczas to cesarz Trajan wraz z legionami rzymskimi przeprawił się przez Dunaj i podbił Dację. Ponad stuletnie panowanie Rzymian symbolizuje kolumna Trajana. Według historyków rumuńskich żołnierze rumuńscy zapładniali miejscowe kobiety, dzięki czemu została zachowana czystość rasowa. Współcześni Rumunii mieliby być zatem w prostej linii potomkami starożytnych Rzymian. Pogląd ten rozpowszechniony pod koniec XVIII wieku przez członków tzw. Szkoły Siedmiogrodzkiej przyczynił się do powstania mitu o rzymskim rodowodzie Rumunii. To właśnie przedstawiciele Szkoły Siedmiogrodzkiej wprowadzili nazwę Rumunia (dosł. pochodzący od Rumulusa). Według Eliadego już w XVI wieku mówiło się o rozwoju idei łacińskiej w świadomości historiograficznej:

M. Eliade „Od Zalmoksisa do Czyngis-Chana”.

Dość oczywisty jest powód takiego myślenia. Rumunia to wszak kraj zmagający się od zawsze z nieistnieniem. Wydawała się niewidzialna na mapie Europy dla jej mieszkańców. Powszechne mniemanie o Rumunii było następujące: naród pozbawiony sztuk, przemysłu, nieoświecony (…). nie zwiera jako całość niczego interesującego i istniało także w świadomości samych Rumunów. Titu Maiorescu, którego krytyka literacka znacząco wpłynęła na rozwój kultury rumuńskiej w II połowie XIX wieku, uważał, że w Rumunii nie ma życia rozumnego, tutaj rządzi bezrozumna silą instynktów. To też siła, oczywiście, ale nie ta, na którą, ja z moją naturą chciałbym albo mógłbym mieć jakikolwiek wpływ. Maiorescu ubolewał nad kulturowym zacofaniem Rumunów. Nacją, nie narodem nazywa swoich pobratymców, w dodatku [nacją] zatopioną we wschodnim barbarzyństwie. Bardziej właściwe byłoby użycie słowa „utopioną”, gdyż nikt pomocnej ręki w stronę Rumunów nie wyciągnął. Przez dziesięciolecia naród rumuński próbował wyrwać się z objęć barbarzyńskiego wschodu. W 1683 roku Turcy rozpoczęli oblężenie Wiednia. Dopiero wtedy Europa doceniła poświęcenie Rumunów, ale nie na tyle by dzielić z nimi zwycięstwo. Rumunia jeszcze długo musiała czekać na zjednoczenie swoich ziemi ogłoszenie niepodległości.

Europa w XIV/XV wieku i zadanie dla Was: gdzie jest Rumunia? Źródło: http://michaltorz.pl

Maiorescu nie doceniał swoich braci, a to właśnie dzięki tak przez niego krytykowanej bezrozumnej sile instynktów, Rumuni przetrwali liczne najazdy i wojny:

Owi ludzie nie znali ani odpoczynku, ani spokoju, ani radości tworzenia w czasie. Nieustannie atakowani, myśleli wyłącznie o własnej obronie. Ich historia była czymś znacznie więcej niż tylko serią bitew w obronie niezależności i honoru, była nieustanną walką o przetrwanie, trwającą przez wieki.

Stawka byla wysoka – w grę chodziło nie tylko zachowanie własnej tożsamości narodowej, ale także tożsamości Europy. Podjęte ryzyko okupione zostało wieloma wyrzeczeniami. Nic dziwnego zatem, że Rumuni zaczęli domagać się adekwatnego do ich zasług traktowania oraz miejsca w historii, które Kogălniceanu jednoznacznie określa: Rumuni byli obrońcami religii i cywilizacji przed islamem i azjatyckim barbarzyństwem, poświęcili siebie, aby chrześcijańska Europa mogła rozwijać się i przetrwać trudne lata barbarzyńskich najazdów. Jak twierdzi Eliade, Rumunom, przyszło odegrać ukrytą rolę w historii Europy, rolę wojownika, któremu na nieszczęście przyszło żyć w miejscu, gdzie stykają się trzy różne cywilizacje: słowiańska, zachodnia i azjatycka. Otoczona ze wszech stron Rumunia, szukała nie tyle sprzymierzeńca, ile najbezpieczniejszej drogi ucieczki, a co najmniej wymknięcia się z duszącego ją uścisku. Kraje zachodnioeuropejskie w ramach oddania długu wdzięczności za wieloletnią obronę, powinny przyjąć Rumunię do swojego grona (skądś to chyba znamy, prawda?).

Posąg wilczycy karmiącej Romulusa i Remusa w samym centrum Bukaresztu.

Mit o rzymskim pochodzeniu miał zrekompensować Rumunom brak chwalebnej przeszłości oraz pozwolić, choć przez chwilę, znaleźć się w gronie państw europejskich i odegrać jakąś rolę w historii, udowodnić nieprzypadkowość swojej egzystencji, a tym samym zaistnieć w świadomości mieszkańców Starego Kontynentu. Rzymski rodowód miał być ukrytym atutem Rumunów. Jednocześnie także gwarancją dobrze podjętej decyzji przez Zachód – Rumuni okazali się zapomnianymi Zachodnioeuropejczykami, a nie domniemanymi, jak dotychczas uważano. O przynależności Rumunii do wspólnoty narodów łacińskich miał świadczyć także język rumuński (limba română) zaliczany do grupy języków romańskich. Łacińskość języka przetrwała. Nie utopiła się w słowiańskim morzu. Któż odważyłby się przy takich argumentach kwestionować łaciński rodowód Rumunii? Śmiałkowie znaleźli się szybciej niż można było się przypuszczać…

Ale o tym kto, kiedy i gdzie się znalazł, przeczytacie w następnym artykule 😉

Bibliografia:

  1. Boia L., Rumuni. Mity, świadomość, historia, Kraków 2003.
  2. Eliade M., Od Zalmoksisa do Czyngis-chana, Warszawa 2002.
  3. Eliade M., Rumuni. Zarys historii, Bydgoszcz 1992.
  4. Jurczak K., Dylematy zmiany. Pisarze rumuńscy XIX wieku wobec ideologii zachowawczej. Studium przypadku, Kraków 2011.
1Comment

Post A Comment