04 maja Autodestrukcyjny portret zielarki – „W ciemność” Anny Bolavej

Podziel się, szerz miłość i piękno :*

 

O ziołach się nie mówi, zioła się zbiera.

 

Wybacz, Anno Bartáková. Nie mogę przemilczeć spotkania z Tobą i z Twoimi ziołami. Wstrząsnęło mną i muszę o nim opowiedzieć. Wiem, że cenisz sobie święty spokój. Obiecuję nie zdradzić nikomu Twoich miejsc, tym bardziej, że zbliża się czerwiec. Wpadłabyś w szał i rozpacz jednocześnie, gdybyś zobaczyła zadeptany skrzyp polny, dziewannę i dziurawiec. Opowiem dziś i o nich w nadziei, że zostanie dostrzeżona niesamowitość tych roślin. Także w nadziei, że znajdziesz tu zrozumienie oraz akceptację – to, czego tak bardzo brakowało Ci w Twojej wiosce.

Anna mieszka nad rzeką w czeskiej miejscowości, tłumaczy teksty i jeździ na starym rowerze. To oficjalna wersja jej życia. Nieoficjalna, dużo ciekawsza brzmi: leśna nimfa zbierająca zioła, które w każdy wtorek zanosi do skupu i sprzedaje. Nie robi tego dla pieniędzy – za kilogramowy worek dostaje kilkanaście marnych koron. Po co dla nich tak się poświęcać i znosić obelgi ludzi z wioski, dla których jest wariatką, dzikuską, i od których, ilekroć pojawi się na targu, słyszy „Rzuć to w cholerę”? Anna w swojej miejscowości jest Inna. Lokalna społeczność nie potrafi i nie chce zrozumieć jej zamiłowania. Ucieka zatem przed nią wzrokiem i ciałem, ale nie myślami, w których ma zawsze przygotowaną odpowiedź na zarzuty, oskarżenia i nieprzyjemne komentarze. Reaguje agresywnie nawet na pytania o zdrowie lub pomoc. Zabarykadowana w domu przesiąkniętym zapachem ziół, bierze trzy tabletki tramalu i czeka aż zaczną działać. Prawdziwe ukojenie przychodzi jednak dopiero w dzikim pędzie na łąkę pełną ziół i… niewygodnych wspomnień. O mężczyźnie, na którego zwróciła uwagę ze względu na jego inność, o wiecznie narzekającym teściu, o niespełnionych, macierzyńskich marzeniach, o mieszkającej dom w dom siostrze naśladującej ją we wszystkim. To wreszcie wspomnienia o babce, po której odziedziczyła zamiłowanie do ziół, a które teraz, po jej śmierci są łącznikiem pomiędzy nią a Anną.

Migawki z przeszłości głównej bohaterki pojawiają się wraz z zapachem lub odmianą konkretnej rośliny. Możemy tylko zgadywać, co naprawdę się wydarzyło. Podobną tajemnicą owiana jest choroba, na którą cierpi Anna. Obserwujemy powolny rozpad i destrukcję ciała zielarki. Rany, zadrapania pojawiające się na jej ciele, wypadające włosów, wymioty i wreszcie sine, niemalże niebieskie ciało przypominające martwe ciało babki Anny – to tylko kilka objawów fizycznych. Dużo gorsze i bardziej niepokojące są objawy psychologiczne – zaniki pamięci i urojenia. W pewnym momencie nie wiedziałam, które zdarzenia opisane w książce dzieją się naprawdę, a które tylko w wyobraźni, umyśle głównej bohaterki. Uczuciu zdezorientowania towarzyszy uczucie niepokoju nasilające się w miarę lektury. Do tego dochodzą szmery, szelest na strychu, na którym suszą się zioła. Wszyscy coś słyszą, wszyscy tylko nie Anna.

Anna Bolavá stworzyła świetny portret psychologiczny kobiety rozchwianej emocjonalnie, która krzycząc o pomoc jednocześnie ją odczuca. Dramat Anny polega na życiu w społeczeństwie, które uważa ją za odpychającą i obłąkaną. Tylko na łonie natury, leżąc na trawie lub tańcząc w deszczu czuje wolność i tylko wtedy może być sobą. Nawet zakochany w niej Vašek próbował odciągać ją od codziennego zbierania ukochanych roślin. I on nie rozumiał, że zioła i Anna to jedność. A może przeczuwał ich mroczną i destrukcyjną moc?

 

Za możliwość recenzji dziękuję Wydawnictwu Książkowe Klimaty <3

 

No Comments

Post A Comment