06 Cze A ja żem jej powiedziała… Kaśka, rozczarowałaś mnie! 

Podziel się, szerz miłość i piękno :*

Katarzynę Nosowską znają i uwielbiają chyba wszyscy. Jak nie za teksty to za głos, jak nie za głos to za dystans i poczucie humoru. Babki nie da się po prostu nie lubić. Ileż to razy jej „Kochaj mnie, mimo wszystko, mimo wszystko” towarzyszyło mi w poddepresyjnych stanach. Spędziłam z nią i z zespołem Hey całe gimnazjum i dwa lata w liceum. Potem kontakt nam się urwał. Ponownie zaczęłyśmy się słuchać za sprawą moich braci, wielkich fanów O.S.T.R i Męskiego Grania. Nie żebym znów namiętnie jej słuchała, ale trafiała do mnie. Czułam i rozumiałam, co chce mi przekazać. Szczera babka, trochę jakby z boku wielkiego świata showbiznesu i skandali. O tym, że aktywnie prowadzi profil na Instagramie dowiedziałam się od chłopaków z Vogule Poland.  Dwa kliknięcia i oto jestem! I się śmieję, wręcz rechoczę. Może konturowania twarzy nikogo nie nauczy, ale na pewno rozśmieszy do łez. Bo Kaśka gwiazdorzy, ale w swoim stylu. Mądrze, ironicznie i z dystansem do siebie. Nie sądziłam, że kiedykolwiek zdecyduje się napisać książkę, choć słowo „książka” nie bardzo tu pasuje. „A ja żem jej powiedziała…” to raczej zbiór felietonów, skromnie rozbudowana wersja filmików publikowanych na Instagramie. Tylko zamiast zdjęć Kaśki znajdziecie całą masę rysunków. Na pierwszy rzut oka cieszą, za drugim spojrzeniem męczą, aż w końcu zaczęło mnie irytować przerzucanie stron. Bo ja jednak wolałabym się na każdej zatrzymać tak 5-10 minut, a w tym przypadku esencję każdego felietonu mam wyboldowaną, podkreśloną, a rozmiar czcionki przywołuje mi skojarzenia ze śmieszkowym tekstem grafików „większe logo, większe logo”! Mam jej wtedy ochotę powiedzieć: Kaśka, słucham Cię od dawna. Na cholerę do mnie krzyczysz?

O czym więc przeczytacie, jak już przekopiecie się przez rysunki do tekstu? Jak już wspomniałam, Nosowska od zawsze stała gdzieś z boku wielkiego świata showbiznesu. Nie imały się jej skandale, plotki. Jeśli zwracała na siebie uwagę to osobowością, poczuciem humoru i kolejną, świetną płytą. Nigdy się nie pchała na wielkie salony i gale. Czuła, że nie pasuje do wizerunku „gwiazdy”, a przynajmniej do takiego, który próbują nam wcisnąć media. Ze swojej inności uczyniła leitmotiv książki. Oczywiście dla przeciętnego zjadacza chleba w naszym pięknym kraju, Kaśka nie jest inna, jest „normalna”. Nie wciska się w seksowne fatałaszki, nie paraduje po salonach. Nawet na scenie, która jest jej drugim domem, czuje się niekomfortowo i ogarnia ją stres. Musi jednak funkcjonować w tym świecie, a pomaga jej dystans podszyty ironią i czarnym humorem. Na wielkie gwiazdy patrzy z przymrużeniem oka i w taki sposób o nich pisze. W Kaśce nie ma ani grama zazdrości. Owszem, chciałaby wyglądać jak Anna Ewa Lewandowska-Chodakowska, ale smukłej sylwetce nie po drodze z czekoladą i nocnym podjadaniem. Ostatecznie i jej brzuch i brzuch Lewandowskiej-Chodakowskiej jest gwiazdą. Nieznacznie różnią się tylko rozmiarami. Ta „inność, ale jednak „normalność” sprawia, że łatwo się z Kaśką utożsamić, wymamrotać  pod nosem „Mam tak samo jak Ty”.

Nie byłam zaskoczona tym, że ksiażkę lekko i szybko się czyta (wiem, jakim kolokwializmem i banałem pachnie to zdanie, ale nie chcę silić się na górnolotność i kreatywność tam, gdzie jej nie dostrzegam). Nosowska nieraz udowodniła, że sztuka harmonizacji metafor nie jest jej obca. Niestety czuję pewien niedosyt po lekturze. Nosowska liznęła zaledwie każdy temat, czyli zrobiła to, co każdy celebryta wydający książkę. Odnoszę wrażenie, że w dzisiejszych czasach wystarczy rzucić kilka prześmiewczych uwag, wlepść w nie dwa zdania o swoim życiu i… mamy przepis na bestseller! Zdecydowanie bardziej wolę Kaśkę stojącą gdzieś obok, chichrającą się na Instagramie i robiącą swoje. Wydając książkę udowodniła, że w rzeczywistości nie różni się od tych, których krytykuje. Lewandowska-Chodakowska krzyczą do nas z opakowań fit batoników, Nosowska z „prestiżowej” półki w Empiku.

 

Za możliwość recenzji dziękuję wydawnictwu Wielka Litera.

 

 

1Comment
  • Anna
    Posted at 18:40h, 18 czerwca Odpowiedz

    Pozwolę się nie zgodzić i to nie tylko ze względu na wieloletnią miłość do Kaśki. Ta książka nie miała być traktatem o życiu a zbiorem refleksji, spostrzeżeń i komentarzy do świata. Poza tym jest rozwinięciem Instagrama i naturalna wydaje się być tutaj krótka forma właśnie. Ja podchodzę do tego, jak do wydania nieco dłuższych notek.
    Poza tym Nosowska pisarka nie jest i raczej nie zamierza być. Ma doświadczenie w poezji, więc może lwpiej, że nie sili się na rozbudowane treści (chociaż oczywiście nie wiem, czy by nie wyszły dobrze).
    Może to kwestia oczekiwań, ale mnie ta książka przypadła do gustu. Rozdzialiki są krótkie, ale każda myśl jest w punkt. Ja lubię zachwycać się słowem, a Nosowska mi to umożliwia

Post A Comment