15 Cze Gawędy o Rumunii – „Piękna opowieść o historii Rumunów” Adrian Cioroianu

Podziel się, szerz miłość i piękno :*

Na spotkaniu promującym książkę „Piękna opowieść o historii Rumunów” Adriana Cioroianu Bogumił Luft, tłumacz książki i prywatnie przyjaciel rumuńskiego polityka, rozpoczął rozmowę od pytania: z czym kojarzy się nam Rumunia? Odpowiedzi można łatwo zgadnąć – z Draculą, Karpatami, Cyganami, Ceaușescu i ostatnimi czasy coraz częściej z Dekretem nr 770. Jeszcze w latach 90. Polacy spoglądali z pogardą na Rumunów, do tej pory zresztą słowo „Rumun” często ma wydźwięk pejoratywny. Na szczęście co nieco się zmieniło. Coraz więcej Polaków odkrywa piękno krajobrazu rumuńskiego, przepyszną kuchnię (ciorbă de burtă, sarmale <omomom>), melodyjność języka. Dzięki książce Cioroianu mamy również możliwość odkryć fascynującą historię naddunajskiej krainy. Nie przesadzę, jeśli napiszę, że po „Piękną opowieść o historii Rumunów” może sięgnąć każdy. Ci, którzy już interesują się Rumunią znajdą w książce ciekawe, mało znane opowieści i anegdoty, natomiast laicy muszą przygotować się na rozpoczęcie nowego – rumuńskiego rozdziału w swoim życiu.

Adrian Cioroianu wciela sie w rolę nauczyciela-gawędziarza, by w 91 rozdziałach przybliżyć nam historię swojego kraju. Podręcznikowe fakty przeplata mało znanymi informacjami i ciekawostkami, a kiedy trzeba dementuje plotki, które narosły wokół opisywanych przez niego wydarzeń lub postaci. W tym miejscu muszę wspomnieć o ogromnej wiedzy autora, który obecnie jest ambasadorem Rumunii przy UNESCO w Paryżu, przez dwadzieścia lat wykładał historię na Uniwersytecie  Bukaresztańskim, pełnił także funkcję ministra spraw zagranicznych Rumunii w latach 2007-2008. W swojej ojczyźnie cieszy się ogromną popularnością i autorytetem. Od siebie dodam, że całkowicie się temu nie dziwię, gdyż Cioroianu emanuje dobrą energią, a o swoim kraju opowiada z pasją i miłością, która choć wielka, nie pozbawiła go trzeźwego i obiektywnego spojrzenia. Cioroianu jest propagatorem historii opartej na udokumentowanych faktach, przytaczane przez niego plotki lub domysły służą eliminowaniu szablonowych ujęć naszej historii, które przeniknęły do publicznej narracji, albo zaproponowanie takich objaśnień wydarzeń, które pozwolą uniknąć teorii spiskowych czy osłabić akcenty sensacyjne – w sytuacjach, gdy i jedne, i drugie skaziły niekiedy sposób mówienia o przeszłości Rumunii. Autor udowadnia, że historia sama w sobie, jest na tyle fascynująca, że nie trzeba nic do niej dopowiadać, a to czy kogoś zainteresuje zależy tylko i wyłącząnie od sposobu jej przedstawienia. Stąd właśnie wziął się pomysł na gawędziarski styl rozdziałów. Cioroianu nie opowiada swoich historii stojąc obok tablicy przed studentami siedzącymi sztywno w ławkach. Zaprasza raczej do objęcia wygodnej pozycji (mile widziany siad po turecku) tuż obok siebie. Oczywiście nie unika używania charakterystycznych i dobrze nam znanych zwrotów z lekcji historii: „był rok…”, „… urodził się w …”, które pełnią tylko funkcję wprowadzenia w czas i miejsce akcji lub przedstawienia postaci występujących w opowieści. Dużo istotniejszą rolę odgrywają wnioski (niekiedy nazywane morałem) nasuwające się po każdej przytoczonej historii. To one powinny być źródłem narodowej mądrości i szablonem, na podstawie którego będą podejmowane decyzje w przyszłości. Bo, jak powszechnie wiadomo, historia lubi się powtarzać. Nie tylko w Rumunii. 😉

Z lewej strony Bogumił Luft, tłumacz, z prawej – Adrian Cioroianu, autor „Pięknej opowieści o historii Rumunów” na spotkaniu promującym książkę 14 maja 2018.

O czym i o kim zatem przeczytamy w książce? O królu Karolu I, który choć obecnie szanowany i podziwiany, początki władzy miał bardzo trudne i buńczuczne. O tym, w jakim języku odprawiane były msze w kościele rumuńskim od XVIII wieku (jeśli myślicie, że po łacinie to… jesteście w błędzie!) i o bardzo późnym przyjęciu kalenadrza gregoriańskiego i wpływie tego wydarzenia na… popularność rumuńskich kurortów narciarskich. Cioroianu nie zapomina także o niewygodnych i wstydliwych faktach z historii swojego kraju. Tłumaczy na czym polega konflikt na linii Rumunia-Węgry i jak doszło do objęcia władzy przez antysemickie i faszystowskie ugrupowanie zwane Żelazną Gwardią, którego członkowie odpowiedzialni są m.in. za morderstwo ówczesnego premiera i wybitnego intelektualisty Nicolae Iorgi. Z pewnością polskiego czytelnika najbardziej zainteresują rozdziały dotyczące dyktatury Geniusza Karpat i jego żony, Eleny, której postać przywoływano bardzo często przy okazji „czarnych marszy” w naszym kraju. Dla niektórych może być wielkim zaskoczeniem fakt, iż Nicolae Ceaușescu nie zawsze był dla Rumunów złym ojcem narodu. Cioroianu analizuje etapy jego politycznej kariery, która ostatecznie, jak wszyscy wiemy, zakończyła się szybkim i prowizorycznym procesem oraz egzekucją. Zanim to jednak nastąpiło Ceaușescu cieszył się szacunkiem i autorytetem nie tylko w swoim kraju, ale także poza jego granicami. Wielcy politycy tamtych czasów: prezydent Francji Charles de Gaulle, prezydent USA Richard Nixon, królowa Elżbieta II – wszyscy spoglądali na Rumunię z podziwem i wyrażali chęć współpracy. W Polsce panuje przekonanie, że reżim małżeństwa Ceaușescu był zły do szpiku kości od pierwszych dni wprowadzenia go, że Rumuni nie buntowali się i w pokornej ciszy czekali na poprawę swojego losu (taki obraz Rumunów wyłania się z reportażu Małgorzaty Rejmer „Bukareszt. Kurz i krew”, o którym – wiem ze spotkania promocyjnego książki Cioroianu, wielu Rumunów nie ma dobrego zdania). Cioroianu mierzy się z mitem powiedzenia „Mamałyga kipi, ale nie wybucha”. Otóż nie, moi drodzy, mamałyga i kipi, i wybucha, a co się dzieje, kiedy to nastąpuje, przeczytacie w „Pięknej opowieści o historii Rumunów”.

Za możliwość recencji dziękuję Wydawnictwu Amaltea.

 

 

 

1Comment

Post A Comment