30 Cze „Jak zrumunizowała się Rumunia?” Lucian Boia

Podziel się, szerz miłość i piękno :*

Pierwszy raz zetknęłam się z książkami Luciana Boi na studiach podczas pisania pracy magisterskiej o dialogu z Emilem Cioranem w twórczości Andrzeja Stasiuka. Niewiele było wówczas dostępnych publikacji w języku polskim o Rumunii i gdy udało mi się jakimś cudem dorwać na Allegro „Rumuni: świadomość, mity, historia” , byłam przeszczęśliwa. Niestety od tamtego czasu tylko dwie książki rumuńskiego pisarza doczekały się tłumaczenia na nasz język – „Dlaczego Rumunia jest inna?” i „Jak zrumunizowała się Rumunia?”. Dziś chciałabym Wam opowiedzieć o tej ostatniej.

Boia podjął się opisu i oceny relacji łączących Rumunów z innymi narodami. Relacji bardzo trudnych, ponieważ większość obecnych sąsiadów Rumunii przez wiele stuleci władała poszczególnymi obszarami, które dziś w większości należą do niej. Na państwo rumuńskie powstałe w 1859 roku i rządzone przez Alexandra Iona Cuzę składały się dwie prowincje: Mołdawia i Wołoszczyzna. Po wyniesieniu na tron Karola I z dynastii Hohenzollern-Sigmaringen terytorium w wyniku wojen poszerzyło się o Dobrudżę. Wtedy także zmieniła się nazwa państwa ze Zjednoczonych Księstw Mołdawii i Wołoszczyzny na obecnie nam znaną. Zapewne gdyby nie śmierć króla z niemieckiej dynastii nie powstałaby Wielka Rumunia (România Mare). Karol I, mimo iż przez wszystkie lata swojego panowania uczynił wiele, by nadać rządzonemu przez siebie kraju status potęgi na Bałkanach, w głębi duszy nigdy nie odciął się od swoich korzeni. Pod wpływem nacisków zrezygnował z wielkim bólem serca z przyłączenia się do I wojny światowej po stronie Niemiec i Austro-Węgier. Śmierć króla 10 października 1914 przyjęto z ulgą, obawiano się bowiem, że mimo wszystko dojdzie do sojuszu kraju z państwem, które od dziesięcioleci panowało nad Siedmiogrodem zamieszkałym przez aż 4 miliony Rumunów. Po Wielkiej Wojnie na nowo rozpisano granice państw europejskich. Rumunia wzbogaciła się o wspomniany Siedmiogród, Bukowinę i Besarabię – zajmowała przeszło dwa razy większą powierzchnię 295 tysięcy kilometrów kwadratowych w porównaniu z 137 tysiącami w roku 1914.

Od początku swojego oficjalnego istnienia (1859 r.) Rumunię zamieszkiwało wiele mniejszości etnicznych  – Żydzi, Węgrzy, Turcy, Niemcy, Bułgarzy, Romowie, Rosjanie, Ukraińcy. Boia analizując statystyki spisów powszechnych (pierwszy w 1899r., ostatni w 2011r.) opisuje zmiany zachodzące w ich liczbie i wyjaśnia co lub kto miał na nie wpływ. W swoich sądach stara się zachować pełen obiektywizm poddając w wątpliwość m.in. kryteria, którymi posługiwano się w przypisania komuś narodowości. Co prawda nie pisze wprost o naciąganiu statystyk na korzyść idei o jedności narodowej kształtującego się państwa rumuńskiego, ale jego dygresje odczytywać można jednoznacznie. Wielokrotnie podkreśla także, że o tożsamości narodowej człowieka nie może decydować instytucja. Z drugiej jednak strony mniejszości narodowe w Wielkiej Rumunii były tak liczne i różnorodne, że zaczęto się ich obawiać, zwłaszcza monopolu w sektorze gospodarczym i kulturowym. Nie powinna zatem nikogo dziwić decyzja o wprowadzeniu w życie polityki rumunizacji, choć z pewnością można się kłócić o metody za pomocą których ją realizowano. Nie dawała ona jednak ani wtedy, ani teraz oczekiwanych rezultatów. Spotkałam niewielu Rumunów, z którymi mogę porozmawiać o burzliwej historii ich kraju i na palcach jednej ręki mogę policzyć tych, którzy czytają własnych autorów. To niestety nie tylko moja opinia, ubolewa nad tym także wielu Rumunów. Jeden z taksówkarzy z którym miałam przyjemność odbyć pierwszą podróż zaraz po przeprowadzce, narzekał na ostatnie pokolenie młodzieży, która często nie wie kim był Nicolae Ceaușescu. Jednocześnie drzemie w Rumunach silna potrzeba manifestowania swojego terytorialnego patriotyzmu. Na niemalże każdym skrzyżowaniu, na wielu budynkach (nie tylko rządowych) wiatr rozwiewa flagi rumuńskie. Trochę jakby chcieli wykrzyczeć całej Europie „To nasze ziemie”. Warto także przyjrzeć się podczas spacerów, w moim przypadku po Bukareszcie, napisom i wlepkom na murach. Większość z nich głosi hasła „Basarabia e Romania” (Basarabia to Rumunia), „România Mare” (Wielka Rumunia). Kwestia Besarabii, obecnej Republiki Mołdawii, jest nadal przedmiotem wielu sporów. O ile Rumunii zamieszkujący Rumunię właściwą uważają Mołdawian za Rumunów, o tyle sami Mołdawianie Rumunami się nie czują. Podobnie rzecz ma się z językiem mołdawskim, który dla Rumunów jest gorszą wersją języka rumuńskiego.

Temat asymilacji mniejszości etnicznych powracał jak bumerang w dwudziestoleciu międzywojennym nie tylko w Rumunii. Polityka ich rumunizacji poprzez edukację nie sprawdzała się, w dodatku rosło w siłę i zdobywało coraz większą popularność skrajnie nacjonalistyczne ugrupowanie Żelaznej Gwardii, wspierane także przez elitę intelektualną kraju (Cioran, Eliade, Noica, Iorga), które w mniejszościach narodowych, zwłaszcza w Żydach, widziało zagrożenie dla idei jedności narodowej. W wyniku pogromów, licznych deportacji i przede wszystkim zmiany ustroju po II wojnie światowej mniejszości zaczęły znikać. Dzięki Boi mamy okazję dowiedzieć się co lub kto za to odpowiadał. Tłumaczenie niektórych faktów przez historyka może wydawać się bezsensowne i zostać odebrane jako próbę usprawiedliwienia poczynań np. wspomnianej już Żelaznej Gwardii. Zachęcam jednak do spojrzenia na historię Rumunii z szerszej perspektywy, nie odnoszenia się do jej wybranych fragmentów. Robi to zresztą sam autor, przywołując losy innych krajów europejskich w analizowanym okresie. Na szczęście nie ucieka się do mitologizacji, moim zdaniem najgorszego sposobu prezentacji i tłumaczenia wydarzeń historycznych (czego nie wahał się czynić inny znany Rumun, Mircea Eliade).

Dla tych, którzy po raz pierwszy zetkną się z historią Rumunii książka Luciana Boi spełni rolę kompedium nie tylko w temacie mniejszości narodowych tego kraju, ale także w historii i sytuacji politycznej od XVIII do początków XXI wieku do wyboru Klausa Iohannisa na prezydenta. Polecam jednak wcześniej zajrzeć do wydanej w 2010 roku pozycji „Dlaczego Rumunia jest inna?” tego samego autora. Dzięki niej będziecie mieli pełen obraz rumuńskiej historii i zrozumiecie lekko wyczuwalną nostalgię Boi za Rumunią początku XX wieku – mozaiką wielokulturowości i różnorodności narodowych.

No Comments

Post A Comment