CZYTAJ ARTYKUŁ
(Nie)obecna Simone Boué

(Nie)obecna Simone Boué

Podziel się, szerz miłość i piękno :*

Na ponad 1000 stronach „Zeszytów” jej imię, a właściwie pierwsza litera imienia pojawia się 5 razy. PIĘĆ. To trochę mało, jak na kogoś dzięki komu Emil Cioran nie musiał myśleć o szarej rzeczywistości i w świętym spokoju (oberwałoby mi się od niego za ten przymiotnik;) mógł poświęcić się pisaniu m.in. wspomnianych już „Zeszytów”, które o, ironio! znamy dzięki wspomnianej w nich PIĘĆ razy „S”.

Co może go usprawiedliwić? Ci co czytali „Cahiers” wiedzą, że Cioran wszystkich przyjaciół i nieprzyjaciół oznaczał inicjałami lub literą „X”. Wiedzą też, że „Zeszyty” nie były dziennikiem czy też pamiętnikiem. „S” w słowie wstępnym do polskiego wydania mówi raczej o szkicu, brulionie. I choć nie mają one w sobie tylu szczegółów z życia codziennego Ciorana, co „Dzienniki” Gombrowicza, to mogłyby zaczynać się od słów: „Poniedziałek Ja. Wtorek Ja. Środa Ja. Czwartek Ja”. Cioranowski wewnętrzny monolog w rytmie dubito ergo sum nigdzie nie wybrzmiewa tak dosadnie, jak właśnie w „Zeszytach”. „S” nigdy nie pragnęła wejść mu słowo. Nie wiedziała nawet, co jej towarzysz życia pisał nocami przez 15 lat w notatniku leżącym na biurku. Odkryła to dopiero po jego śmierci. Na pytanie zadane w wywiadzie, czy przeszkadza jej, że nigdzie o niej nie wspominał, odpowiedziała: „Nie, po prostu mnie to zadziwia”.

Trudno się Simone Boué nie dziwić. Trochę więcej oczekuje się od kogoś z kim spędziło się 53 lata. Nawet jeśli tym kimś jest Emil Cioran.

cioran

Poznali się 18 listopada 1942 roku w jej 23. urodziny. Ona – wysoka blondynka przygotowująca się do egzaminu państwowego na posadę nauczycielki języka angielskiego, on – bezrobotny stypendysta żywiący się w studenckiej stołówce, uczestnik programu darmowego rozdawnictwa mleka w proszku. Zwróciła na niego uwagę, ponieważ jak na stypendystę wyglądał… staro. Miał wówczas 31 lat i jeszcze możliwość załatwiania darmowych obiadów dzięki znajomościom. Simone urzekł nie ten dziwny rodzaj zaradności Ciorana, ale jego akcent i nieprzeciętny umysł. Wspominała po latach, że języka angielskiego nauczył się czytając Shakespeare’a i Shelley’a.

Z wywiadu z Simone przeprowadzonego przez Norberta Dodille w 1996 roku dowiadujemy się, że z Cioranem łączyło ją zamiłowanie do wycieczek rowerowych, ożywionych dyskusji, poprawności gramatycznej i troska o rodzinę. Dzielił natomiast styl życia – Simone jako nauczycielka żyła zgodnie z harmonogramem, Cioran wręcz nim gardził. Miał też zdecydowanie mniej cierpliwości do ludzi, ona aż zanadto do niego. Bardzo trafnie ujął ich relację mistrz tłumaczeń Ciorana w Polsce, Ireneusz Kania. Podczas swojego wystąpienia na konferencji w Opolu „Cioran – w pułapce istnienia” (4-5.10.2011) powiedział, że bez Simone rumuński myśliciel „zginąłby fizycznie”. To ona przynosiła do domu pieniądze, sprzątała go, gotowała, robiła zakupy. Cioran znosił do niego tylko sterty papierów i książek. Mieszkali razem, ale prowadzili oddzielne życia. Tylko bliscy znajomi Ciorana wiedzieli o jego związku z Simone, ona też niechętnie się nim chwaliła, gdyż:

Co mogłam im [znajomym – przyp.mój] powiedzieć? Że jestem z kimś takim, z bezpaństwowcem, bez zawodu, bez pieniędzy, bez niczego? Bez względu na to, jak otwarci byli moi rodzice, nie zaakceptowaliby tego. Kiedy oboje przenieśliśmy się na Rue de l’Odeon, mama przyszła mnie odwiedzić. Musiałam ją okłamać w sprawie znalezienia współlokatora. Ustawiłam meble przed drzwiami, żeby wyglądało, jakbyśmy mieszkali w oddzielnych pokojach.

Charakter ich relacji może dziwić jeszcze bardziej niż zachowanie Ciorana i zdziwienie Simone po przeczytaniu Zeszytów. Simone była albo niewidoczna, albo gdzieś na drugim planie. Myślę jednak, że jej to nie przeszkadzało, doskonale wiedziała z kim się wiąże i że znoszenie dziwactw partnera wpisuje się we wspólne życie. Tak przynajmniej powiedziała Constantinowi Noice.  Nie mogę też oprzeć się wrażeniu, że Cioran trzymając Simone z boku, tak naprawdę ją chronił. Zdążył już poznać smak złej sławy, napastliwość dziennikarską i interesowność rodaków. Odsunął Simone od otoczki, która przez lata, niekiedy słusznie, wytworzyła się wokół jego życia, ale w jego życiu per se była obecna bardziej niż ktokolwiek inny. Z wielu wspomnień i relacji wiemy, że Cioran potrafił być nieznośny, marudny, często wybuchał gniewem, by za chwilę popaść w nostalgię. Z relacji Simone na co dzień wcale nie był złowrogą istotą. Był wesołym człowiekiem, z poczuciem humoru. I powiedziałbym, że nie umykały mu radości i piękno świata. Być może dzięki niej życie wydawało mu się bardziej do zniesienia niż do zakończenia, o czym tak namiętnie rozpisywał się w niemal każdej swojej książce.

cioran

Ostatnie lata życia Simone z Cioranem wypełniały jej codzienne wizyty w szpitalu Broca. Cioran dzień pod dniu zapadał się w niebyt. Alzheimer prowadził go w upragniony czas, kiedy nie było czasu. Simone robiła wszystko, by zwiększyć częstotliwość chwil, w których odzyskiwał świadomość – zapraszała do jego pokoju Rumunów, przy których faktycznie ożywiał się na krótko, opowiadała o jego książkach, nowych tłumaczeniach. Ściągnęła też do Paryża brata Ciorana, Aurela. Z ogromnym zacięciem prostowała także każdą fałszywą wzmiankę, która ukazała się w prasie, kiedy Cioran właściwie już nie chodził i nie był w stanie wykonać najprostszych gestów. Sama też na trafiła do szpitala 10 czerwca 1994, kiedy została potrącona przez furgonetkę, gdy robiła zakupy w 6. dzielnicy, niedaleko ich domu. Zwierzyła się potem Benjaminowi Ivry (znał Ciorana i Simone od 1988 roku), że  wykrzyknęła kierowcy, który ją potracił: Dlaczego mnie nie wykończyłeś? po czym dodała, że wydał się jej bardzo przystojny. Ivry w pośmiertnych wspomnieniach wiele razy zaznaczał niezwykłą i niezależną od sytuacji. wrażliwość na piękno u Simone.

Po śmierci Ciorana 20 czerwca 1995 roku Simone musiała zmierzyć się z falą krytyki dotyczącej głównie, jak to Cioran poetycko ujął, odczuciem namiętności do mego kraju; namiętności desperackiej, agresywnej, bez wyjścia, która przez kilka lat była udręką. Chodziło oczywiście o fascynację i przynależność do faszystowskiej organizacji Żelazna Gwardia. Do tego dochodziły spory sądowe o rozmaite kwestie, z którymi Simone nie potrafiła sobie poradzić, a w zasadzie nie miała nawet pojęcia z jakiego powodu zostały wszczęte. W liście do Ireneusza Kani pisze:

Byłam w takiej rozpaczy, a ponieważ od dłuższego czasu nie jadłam nic treściwego, poszłam na targ i kupiłam sobie kaczkę, ja która nigdy nie jadam mięsa, kupiłam sobie kaczkę, ale stwierdziłam, że ponieważ i tak wsadzą mnie za długi do więzienia, to co mi zależy; i tak nie mam pieniędzy, przynajmniej kupię sobie kaczkę. I tę kaczkę jadłam prawie tydzień; całe mieszkanie pachniało kaczką, a skutek był taki, że mnie potem bolał brzuch.

Simone w więzieniu na szczęście nie wylądowała. Z finansowych opresji uratowała ją córka Eugena Ionesco, Marie-France. Ona także zajęła się organizacją pogrzebu Ciorana.

cioran

Simone Boué zmarła tragicznie 11 września 1997 roku. Na niektórych stronach francuskich i rumuńskich w Internecie możecie znaleźć informację, że utopiła się pływając w oceanie w pobliżu Dieppe. Na polskich stronach, w przedmowie do polskiego tłumaczenia Zeszytów Ciorana, w zapisie wystąpienia Ireneusza Kani na konferencji o Cioranie takiej informacji nie znalazłam. Jeśli jednak jest prawdziwa to możemy mówić o ironii losu. Do Dieppe Cioran i Simone często jeździli, głównie latem, gdyż Cioran nie mógł znieść paryskiego upału. Kupili sobie nawet mały domek na wybrzeżu. Cioran uciekał do niego, gdy chęć palnięcia sobie w łeb, stawała się nie do zniesienia.

Grób Ciorana i Simone znajduje się na paryskim cmentarzu Montparnasse. Miejsce to wybrała i wykupiła Simone w 1992. Obydwoje spoczywają wokół bliskich sobie osób, min. Samuela Becketta i Eugena Ionesco.

 

Bibliografia:

  1. Cioran E., Zeszyty 1975-1972, Warszawa 2016.
  2. Cioran – w pułapce istnienia, pod red. S. Piechaczka, Opole 2014.
  3. Mattheus B., Cioran. Portret radykalnego sceptyka, Warszawa 2008.
  4. https://portalcioranbr.wordpress.com/2012/09/14/simone-boue-norbert-dodille-entretien/ [dostęp: 21.02.2023].
  5. https://bibliobs.nouvelobs.com/documents/20120423.OBS6884/cioran-intime.html [dostęp: 21.02.2023].
  6. https://adevarul.ro/stiri-locale/sibiu/iubirile-lui-emil-cioran-simone-tovarasa-de-1484448.html [dostęp: 21.02.2023].
  7. http://arhiva.formula-as.ro/2013/1057/societate-37/simone-bou-viata-mea-cu-cioran-16109 [dostęp: 21.02.2023].

Jedna odpowiedź do “(Nie)obecna Simone Boué”

  1. Robert pisze:

    Bardzo dziękuję za ten niezwykły wpis. Myślę, że związek z Simone uporządkował Ciorana nie tylko fizycznie ale i zrównoważył go emocjonalnie. Także dzięki niej jego późniejsza twórczość była dojrzalsza, bardziej stonowana, nabrała elegancji. Moim zdaniem nie tylko upływ czasu i wyrzucenie gniewu młodości utemperowały jego gwałtowność ale również klasa jaką reprezentowała Simone. Może to właśnie Jej stabilność dała oparcie Jego rozchwianiu, pozwalając mu przeżyć więcej lat twórczości niż by można się było spodziewać. Mam przykre wrażenie, że Emil nie do końca potrafił to docenić ale co tam obecnie możemy wiedzieć, rzeczywistość jest znacznie głębsza i bardziej zawiła niż sobie wyobrażamy.
    Ciekawe, że piękno jakie w sobie niewątpliwie nosiła, ewidentnie widać również na zdjęciach i to niezależnie od upływu czasu!
    Niestety znalazłem tylko jeden wywiad z nią (szkoda, że tak bardzo oficjalny ale dobrze też że bez nadmiernych niedyskrecji) te wzmianki w Zeszytach i jej kilka robiących świetne wrażenie dopisków do listów Ciorana. Miło, że Pani o niej napisała, trochę się więcej dowiedziałem a przede wszystkim dowiedziałem się że jest jeszcze osoba którą takie sprawy interesują.
    Nigdy nie miałem szczęścia spotkać na żywo osoby tego formatu co Simone Boue. Nie lubię nikogo idealizować bo to niepotrzebny fałsz ale po cichu domyślam się że była najwyższej jakości Arystokratką ducha. Pozdrawiam

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Zobacz również